A6W – czy warto?

Każdy zorientowany w temacie fitnessu doskonale zna aerobiczną szóstkę Weidera, czyli zestaw ćwiczeń na brzuch wykonywanych w pozycji leżącej. Niestety, w Internecie i innych miejscach rozsiewanych jest wiele nieprawdziwych informacji na temat A6W.

W dzisiejszej publikacji pragniemy przedstawić Państwu trzy największe mity dotyczących aerobicznej szóstki Weidera, które pozwolą odpowiedzieć na pytanie – czy w danym przypadku warto robić ten zestaw ćwiczeń.

Mit nr 1: A6W na płaski brzuch

W wielu miejscach w Internecie przeczytać można, że A6W to ćwiczenia na płaski brzuch, co jest nieprawdą. Aerobiczna szóstka Weidera to ćwiczenia, których zadaniem jest rozwijanie i wzmacnianie mięśni brzucha, a nie zrzucanie zbędnej tkanki tłuszczowej.

Mit nr 2: A6W to nowoczesny zestaw

Szóstka Weidera często traktowana jest jako absolutne novum, a przecież zestaw ten został stworzony w latach 50-tych. O tym jak ewoluował w tym czasie fitness nie trzeba nikogo przekonywać. Wiedza na temat ciała, odchudzania i wzmacniania mięśni jest nieporównywalna.

Mit nr 3: A6W jest proste technicznie

A6W to wbrew pozorom to trudny do realizacji zestaw ćwiczeń. Jeśli pragniemy wykonywać ćwiczenia zgodnie z założeniami, nie wystarczy wydrukować harmonogramu i zacząć ćwiczyć.

Przede wszystkim, źle wykonywane ćwiczenia mogą negatywnie odbić się na naszym zdrowiu, a konkretniej kręgosłupie, który narażony jest na szczególne obciążenia podczas realizacji tego planu treningowego.

A6W – czy warto?

A6W to zestaw ćwiczeń, które z pewnością mogą pomóc wzmocnić mięśnie brzucha. Jednakże w naszym przekonaniu, nie wyróżniają się one niczym szczególnym.

Jeśli zamiast a6w, przez miesiąc będziemy stosować się do innego planu treningowego z takim samym zaangażowaniem, to efekty z całą pewnością będą podobne. Nie zauważamy wyższości tego zestawu nad innymi.

Jednocześnie zachęcamy naszych czytelników do dzielenia się własnymi opiniami na temat szóstki Weidera. Czy udało wytrwać 42 dni? Pochwalcie się efektami w komentarzu!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*